SOC L1 w tym docs oznacza pierwszą linię w labie i w opisie usługi, nie certyfikat i nie zmianę na trzy zmiany. Nie ma tu MTTA z cudzego ticketa ani „SOC-as-a-service 24/7”.
Cel labu jest ten sam co na wpisie o architekturze:
zdarzenie → log → detekcja → alert → triage → notatka
Workflow
- Alert albo zgłoszenie
- Walidacja źródła (host, czas ze strefą, konto)
- Triage: true / false / nie da się powiedzieć
- Wzbogacenie tym, co jest w logu, nie tym, co „powinno być w Splunku”
- Eskalacja albo zamknięcie
- Notatka, którą da się odtworzyć
Szerszy szablon (intake → fakty → decyzja) jest w checkliście IR. Pierwsze minuty — w notatce z alertu.
Co zapisuję, zanim nazwę to sprawą
- czas z strefą, nie „przed chwilą”
- host (nazwa / IP / Windows czy Linux)
- konto albo proces, jeśli log je ma; puste pole zostawiam puste
- rule id albo kanał + Event ID
- jedno następne pytanie
Bez tego eskalacja jest zrzutem dashboardu.
Czego L1 nie udaje
- threat huntingu „na czuja” bez telemetrii
- containmentu bez ownera hosta
- pewności, że każdy alert to naruszenie
- playbooku NIST, którego nikt w labie nie ćwiczył end-to-end
Zobacz lab SOC i checklistę IR, zanim dokładasz kolejny dashboard. Jeśli nie umiesz powtórzyć zdarzenia na własnym hoście, nie rozumiesz jeszcze detekcji — i to jest OK.